Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2018

Mutton biryani - aromatyczna jagnięcina z ryżem.

        Długo się zastanawiałam co tu dzisiaj napisać słowem wstępu. Czy opowiadać dlaczego mnie tu nie ma, czy zachować to dla siebie... Nie wiem. Napiszę więc krótko - życie mnie ostatnio trochę poturbowało, rozstanie narobiło mi bałaganu takiego, że nie wiem jak to posprzątać. Czekam na dzień, w którym przyjdzie spokój. Bo przyjdzie prawda? Musi! 
     A tym czasem, ja idę sobie układać ten bałagan w głowie a Was zapraszam na moje ukochane danie z kuchni indyjskiej. Działa na mnie zawsze kojąco i wywołuje uśmiech nawet dzisiaj. Przepis wbrew pozorom jest naprawdę prosty i wystarczy jeden garnek! Będzie mało zmywania a dużo radości i szczęścia w brzuszku ;) Smacznego dnia Łasuchy! :*





Składniki:
  • 700 g karkówki jagnięcej
  • 4 duże ząbki czosnku
  • kawałek imbiru (wielkości kciuka)
  • 2 zielone papryczki chilli
  • 3 średnie szalotki pokrojone w cienkie piórka
  • 3 listki laurowe
  • 5 goździków
  • 3 ziarna kardamonu
  • kawałek kory cynamonu
  • 2 łyżeczki przyprawy garam masala
  • 2 łyżeczki chilli w proszku
  • 1,5 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • 1 średni pomidor bez skóry pokrojony w kostkę
  • po 2 łyżki posiekanych liści mięty i kolendry
  • 4 łyżki oleju
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • 2 szklanki wody
  • 1,5 szklanki namoczonego ryżu basmati*
* ryż mocz w zimnej wodzie przez 30 minut po czym wylej wodę (ugotuje się potem w garnku z mięsem) 

* do podania raita: dwa średnie ogórki obierz i zetrzyj na grubych okach, odciśnij z wody, wymieszaj z gęstym jogurtem (1 szklanka), solą i 1/2 łyżeczki uprażonych nasion kminu

Przygotowanie:
  1. W moździerzu utrzyj na pastę imbir z czosnkiem i odrobiną soli.
  2. W garnku o grubym dnie (ja używam gara żeliwnego do tego typu dań) rozgrzej olej i upraż  liście laurowe, goździki, kardamon i korę cynamonu aż zaczną intensywnie pachnieć po czym dodaj szalotkę. Smaż cały czas mieszając aż zmięknie i i nabierze brązowego koloru.
  3. Dodaj papryczki chilli (w całości) i pastę z czosnku i imbiru. Smaż 2 minuty, dodaj kurkumę, mielone chilli, garam masala, znowu smaż 2 minuty cały czas mieszając po czym dodaj pomidora, jogurt i sporo soli. Smaż ok 5 minut i dodaj mięso. Dokładnie wymieszaj, smaż kolejne 5-6 minut i dodaj kolendrę i miętę. Wymieszaj i wlej wodę (tyle, aby przykryła mięso), przykryj pokrywką, zmniejsz gaz na najmniejszy i duś aż mięso zmięknie.
  4. W razie gdyby woda odparowała więcej niż o połowę dolej trochę, na wierzch wysyp namoczony wcześniej ryż (nie mieszaj!), przykryj pokrywką i na małym gazie duś przez ok 10 minut. Wyłącz gaz i zostaw pod przykryciem na 5 minut. Ryż powinien wchłonąć cały płyn.
    Smacznego! :)


środa, 21 czerwca 2017

Tajskie curry w 15 minut :)

                Krótka historia o pokrzywie ;)       
     Stukam sobie właśnie w klawiaturę i obserwuję jak pięknie wędruje mi po rękach pokrzywka (taka bladź co to jest objawem alergii). No więc obserwuję wzrokiem, w którym czai się zło. Zęby zaciskam i biję po łapach pomysł użycia ostrego narzędzia aby się podrapać i najlepiej zdrapać, zedrzeć, rozszarpać sobie skórę. Bo ta cholera swędzi. Ale nie że swędzi delikatnie. Nie, nie! Moi mili wyobraźcie sobie, że obsiadło Was milionpieńćsetstodziewięćset komarów i one wszystkie na raz ugryzły. A teraz poczekajcie aż skóra zacznie łaskotać i walczcie, żeby się nie drapać, bo wiadomo przecież, że drapanie nie pomaga a wręcz nasila owe łaskotanie. Da się? No się kurna nie da! Nie chcielibyście tak co? Zakładam się o michę pysznego tajskiego curry z fotek poniżej, że byście nie chcieli. Ja też nie chcę, nie prosiłam się o to ale taki zaszczyt me dupsko kopnął i mam tę panią na sobie. Mam wędrującą po ciele pokrzywkę, która swędzi tak jak w opisie powyżej. I ta cholera o całkiem miłej nazwie towarzyszy mi już dwa miesiące. Dwa miesiące wojowania z drapaniem i straszeniem ludzi tym widokiem. Dwa miesiące przegranej walki bo się nie da! Chwile ulgi przyniosła jedynie majowa wyprawa na SOR (tak jakoś o 22:00). Siedzisz sobie tam człowieku godzin 5. Siedzisz, trochę śpisz, trochę więcej płaczesz bo masz już psychicznie dosyć swojej towarzyszki wędrowniczki. I oto po tych pięciu godzinach dostajesz wezwanie do gabinetu. Lekarz Cię ogląda ale z daleka bo przecież nie dotknie, żeby ogarnąć z czym ma do czynienia bo do czynienia z tym mieć nie chce. Kładzie Cię na łóżeczku i mówi magiczne hasło "wenflon" a Ty w sekundę stajesz na nogi, że już nic Ci nie dolega, że to taki żart, że może już sobie pójdziesz (jest tu ktoś kto na widok igły dostaje zawału pińcet razy? Ja! Ja jestem!) ale lekarz skoro już siedzi na nocnym dyżurze to nie co będzie się nudził, złapie Cię za łapę rzuci na łóżko, przypnie pasami, zaknebluje i zacznie tortury (żartuję wcale tak nie było, Pani bardzo miła była). Kładzie zatem znowu, mówi że będzie dobrze, że nie boli blablabla po czym woła młodziana - stażystę! Panie Jeżu nie dość, że muszę patrzeć na igłę to jeszcze ma mi ją wbijać dzieciak młodszy ode mnie? O losie! Leżę więc grzecznie, ręce się trzęsą, nogi drżą, oczami wyobraźni widzę jak sobie nie radzi, grzebie, męczy, kłuje, krew się leje.... a On przyszedł, zobaczył me żyły, stwierdził, że łatwo pójdzie bo wszystkie widać idealnie jak u rasowego ćpuna, ciach i po robocie. A potem było tylko pięknie :) Trzy dawki prochów prosto w żyłę zrobiły ze mnie potulne cielę z uśmiechem na pysku :) Ło Panie jak mi było po tym dobrze :) Skierowanie, recepta i bardzo proszę, może Pani wracać do domu. Nic tam, że już prawie 4 nad ranem a do roboty o 6 trzeba wstać. Nic bo zwolnienie dostałam i mogłam spać cały dzień. I nawet chyba większość dnia przespałam z radości. Trwało to dni 5 a potem zabawa od nowa. Obecnie jestem po drugiej wizycie u alergologa. Druga podwójna dawka sterydów, po których puchnę niczym Kubuś Puchatek po słusznej porcji miodku. Zero alkoholu, zero słońca, zero produktów mlecznych, skierowanie na testy i za miesiąc zobaczymy czy będzie mi dane tego roku poleżeć na plaży. Dlatego właśnie, jest mnie tu tak mało. Nie miałam chęci do niczego a stan depresyjny towarzyszył mi znacznie częściej niż chęć tworzenia w kuchni. Mam nadzieję, że nowa kuracja prochami zadziała i przestanę straszyć ludzi w pracy :p
        Wybaczcie mi ten długi wstęp i w ramach zanudzenia zerknijcie poniżej na zdjęcia i przepis. Tajskie curry zrobicie szybciej niż przeczytaliście to nudne wyznanie ;) 





Składniki:
  • 400 g polędwiczek z indyka
  • puszka mleka kokosowego
  • 3 średnie papryki (czerwona, żółta i zielona)
  • 1 mała cukinia
  • 1 średnia marchewka
  • 1 limonka
  • 1 trawa cytrynowa
  • 4 liście limonki kaffir
  • żółta pasta curry
  • 1/2 szklanki wody
  • oliwa do smażenia
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie listki kolendry
* do podania ryż basmati
 
Przygotowanie:
  1. Wstaw wodę na ryż i ugotuj według wskazówek na opakowaniu.
  2. Pokrój mięso i warzywa w cienkie paski. Na patelni rozgrzej kilka łyżek oliwy i dodaj marchew, pastę curry (ilość pasty pozostawiam Twojej decyzji - my lubimy ostre potrawy więc pasty dałam dużo), liście limonki oraz trawę cytrynową (trawę przekrój na pół i tępą stroną noża rozbij delikatnie aby uwolnić jej fantastyczny aromat). Smaż 3 minuty po czym dodaj paprykę i kurczaka.
  3. Smaż ok 5 minut i wlej mleko kokosowe oraz wodę. Gotuj całość przez 5 minut. Dopraw do smaku solą, pieprzem i w razie potrzeby dodaj więcej pasty curry lub kawałek świeżej papryczki chilli.
  4. Tuż przed podaniem wyciśnij sok z całej limonki, dokładnie wymieszaj i serwuj na stół :)
 


piątek, 20 listopada 2015

Faszerowane pomidory. Pycha!

    Jestem, trzymam się. Jakoś się trzymam. Strasznie dziwnie jest teraz w moim życiu. Staram się  ogarnąć ale to trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Na szczęście mam wokół siebie tabun wspaniałych ludzi, którzy wesprą dobrym słowem, przytulą jak jest słabo, potrząsną jak zaczynam panikować i jeszcze na piwo zabiorą, żebym nie siedziała w domu pod kocem z chusteczkami przy nosie;) Powtarzają jak zdarta płyta: "będzie dobrze". Pewnie mają już tego dosyć ale nic nie mówią więc ich słucham, za każdym razem bardziej wierząc w te dwa słowa. Bo przecież musi być dobrze!
 
Ps. Plusy tego bagna też są.... jak na razie 7 kg mniej;)
 
 
Składniki:
na 4 sztuki
  • 4 duże pomidory
  • 3/4 szklanki ryżu basmati
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 4 suszone morele
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki cynamonu, curry i pieprzu cayenne
  • skórka z 1/2 cytryny + 1 łyżka soku
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • 2 łyżki oliwy do smażenia
  • 1 łyżka posiekanej natki lub kolendry
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
  1. Z pomidorów, przy pomocy łyżeczki, wyjmij miąższ i odłóż go na potem.
  2. Na głębokiej patelni rozgrzej oliwę i wsyp ryż. Na niedużym gazie podsmaż go przez kilka minut aż cały dokładnie pokryje się oliwą.
  3. Dodaj do ryżu przeciśnięty lub starty na tarce czosnek i posiekane morele. Wlej 1/4 bulionu i mieszając od czasu do czasu czekaj aż ryż wchłonie cały płyn. Dodaj następną część bulionu, suche przyprawy oraz połowę drobno posiekanego miąższu z pomidorów.
  4. Jak ryż wchłonie płyn, sprawdź czy jest jeszcze twardy czy tylko al dente. Jeśli jest twardy dolej jeszcze trochę płynu a jeśli al dente dodaj skórkę i sok z cytryny oraz posiekaną natkę lub kolendrę. Dopraw do smaku solą i pieprzem i wyłącz gaz.
  5. Do każdego pomidora nałóż kilka łyżek farszu.
  6. Ułóż je na blaszce i piecz przez ok 20 minut w temp. 180 stopni.


czwartek, 22 stycznia 2015

Sos słodko-kwaśny

   Dzisiaj zapraszam Was na kolejny przepis inspirowany kuchnią orientalną. Jest banalnie prosty do przygotowania więc wszystkich Was zachęcam do zakupu składników i postania w kuchni kilkunastu minut;) Na składniki nie wydacie zbyt wiele, sosu wystarczy na kilka obiadów oraz zbierzecie od kosztujących go wiele "pychów achów i ochów";) Serio, serio!
 

 
Składniki:
na ponad dwa litrowe słoiki
  • 2 średnie marchewki
  • 1 duża cebula
  • 6 łyżek miodu
  • sok z 1 cytryny
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 1/2 szklanki soku z ananasa
  • 3 puszki pomidorów bez skóry
  • puszka kukurydzy
  • niecała puszka ananasa pokrojonego na małe kawałki
  • 1 puszka (po pomidorach) wody
  • 1 łyżeczka przyprawy curry
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • sól, pieprz do smaku
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej + 1/2 szklanki soku z ananasa + 1/2 szklanki wody
  • opcjonalnie szklanka pokrojonych w słomkę pędów bambusa
Przygotowanie:
  1. Marchewki obierz i pokrój w słomkę, cebulę posiekaj w drobną kostkę, kukurydzę odlej z wody a ananasa z soku (sok zachowaj).
  2. Rozgrzej garnek o grubym dnie i wlej do niego miód, sok z cytryny, pomarańczy oraz 1/2 szklanki soku z ananasa. W czasie jak będą się podgrzewały zmiksuj na gładko pomidory i wlej do garnka razem z wodą odmierzoną jedną z puszek po nich.
  3. Dodaj curry, imbir i gotuj przez 5 minut.
  4. Następnie dodaj marchew oraz cebulę i gotuj kolejne 5 minut aby marchew nieco zmiękła. Na koniec dodaj kukurydzę, ananasa i pędy bambusa. Im wystarczy aby się tylko podgrzały.
  5. Dopraw do smaku solą i pieprzem.
  6. Wymieszaj mąkę w 1/2 szklanki wody i 1/2 szklanki soku z ananasa. Zmniejsz gaz pod garnkiem i dodaj do sosu cały czas mieszając. Wyłącz gaz jak sos zgęstnieje.
  7. Podawaj z ryżem i kurczakiem. Resztę sosu możesz powkładać w słoiki i poddać pasteryzacji aby był "na potem". Prawda, że szybko i łatwo?:)



czwartek, 7 listopada 2013

Wołowina po chińsku i smażony ryż z jajkiem.

     Takie expresowe dania uwielbiam najbardziej! Kocham spędzać czas w kuchni ale kiedy wracam z pracy późnym wieczorem to nie mam już czasu na długie gotowanie. Chcę szybko coś przyrządzić, powędrować z talerzem do salonu, rozsiąść się na kanapie włączyć "Grę o tron" i delektować się smakiem w towarzystwie M. i przy akompaniamencie Kociego mruczanda. Mój wieczór idealny;) 
     Ps. Dzwoniła Beti - zwana również mamą - z wieściami, że w końcu mnie odwiedzi! Już się nie mogę doczekać wspólnych wieczorów z pędzlami, farbami, płótnem oraz skrzynkami. Będzie bosko!:) A Wam Moi Drodzy, życzę udanego i smacznego dnia:*




Składniki:
na 2 porcje
  • 100 g ryżu basmati albo innego, który się nie klei po ugotowaniu
  • 200 g wołowiny (ja wybrałam rostbef)
  • 1 jajko
  • 1 szklanka zielonej fasolki szparagowej
  • dwie cienkie cebulki dymki (tylko ich biała i jasno zielona część)
  • ok 1/2 łyżeczki posiekanej drobno papryczki chilli
Marynata do mięsa:
  • 1 łyżka jasnego sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu ostrygowego
  • 1/2 łyżeczki sosu rybnego
  • łyżeczka oleju sezamowego
  • 1 łyżeczka octu ryżowego
  • spory ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki mielonego lub świeżego imbiru
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka przyprawy "5 smaków"

    dodatkowo do smażenia mięsa będziecie potrzebować 1/2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej wymieszanej z 1/4 szklanki zimnej wody
Przygotowanie:
  1. Ugotujcie ryż w osolonej wodzie pilnując, żeby się nie rozgotował (ma być sypki:) i odstawcie do całkowitego ostygnięcia.*
  2. Wymieszajcie ze sobą wszystkie składniki marynaty i spróbujcie czy nie trzeba dodać któregoś ze składników (pamiętajcie, żeby uzyskać harmonię między smakiem kwaśnym, słonym i słodkim oraz, że produkty różnych marek mogą się różnić nieco smakiem, dlatego próbowanie jest ważne!:)). Mięso pokrójcie w cienkie plasterki i zamarynujcie (przez co najmniej 40 minut a jeśli macie czas to nawet całą noc, wtedy mięso będzie delikatne i kruche).
  3. Fasolkę pokrójcie na mniejsze kawałki a dymkę pokrójcie pod skosem na cienkie plasterki. Jeśli używacie mrożonej to wyjmijcie ją z zamrażarki na 30 minut przed smażeniem.
  4. Jeśli macie już wszystko przygotowane to zaczynamy zabawę!:)
    - Na rozgrzanej oliwie przesmażcie ryż przez dwie minuty - następnie wbijcie do niego jajko i szybko całość wymieszajcie. Doprawcie solą i na koniec dodajcie posiekaną dymkę i przełóżcie ryż do innego naczynia.
    - Dobrze rozgrzejcie wok. Wlejcie dwie łyżki oliwy i wrzućcie mięso pozostawiając obok marynatę. Smażcie mieszając przez minutę po czym dodajcie fasolkę i chilli i smażcie kolejną minutę. Do marynaty wlejcie wodę ze skrobią i przelejcie do woka. Wyłączcie gaz i szybko wymieszajcie całość. Jeśli sos wyszedł zbyt gęsty dodajcie nieco wody.
    Szybko prawda?:)
Bardzo ważne jest aby użyć do smażenia zimnego ryżu. Jeśli wrzucicie na patelnię świeżo ugotowany, jeszcze ciepły ryż to zrobi się z niego pacia.



czwartek, 29 sierpnia 2013

Bardzo aromatyczny gulasz z dyni i kalafiora.

    Czy Wy, podobnie jak ja odnosicie wrażenie, że jesień (i to w tej ponurej wersji) czai się gdzieś za rogiem i wyskoczy w najmniej oczekiwanym momencie? Ehhh... ogarnia mnie jesienny klimat. Nic, tylko koc, kubek gorącej herbaty z miętą i cieplutkie mrrruuuczando na kolanach... Lato zdecydowanie było zbyt krótkie, urlop minął zbyt szybko a przecież do jesieni muszę się psychicznie przygotować! Potrzebuję na to nieco więcej czasu niż kilka dni... a wydaje mi się, że tylko tyle ciepła zostało. Ja, dziecko lata nigdy nie potrafię się odnaleźć na początku jesiennego sezonu. Za oknem coraz wcześniej robi się ciemno i wieczory zimne jakieś. A może wymyślam, może jeszcze lato trwać będzie, choć przez chwilę? Może jeszcze zaskoczą nas gorące promienie słońca?? Hę? Tak czy siak w mojej kuchni wyczarował się iście jesienny rarytas. Idealny na chłodny wieczór, gdy wracacie zmarznięci do domu po ciężkim dniu pracy. Możecie przygotować wcześniej a potem odgrzać. Pachnie cudownie, smakuje "palce lizać!" a jesienią na pewno was rozgrzeje. Oto mój pierwszy, pyszny i bardzo aromatyczny bezmięsny gulasz dyniowy:)







Składniki:
na 4-6 porcji
  • 0,6 kg dyni po oczyszczeniu z pestek i skóry (ja użyłam hokkaido)
  • 2 średnie cebule
  • 2 duże dojrzałe pomidory
  • 1 średnia marchewka
  • 1 duży ziemniak
  • 2 spore ząbki czosnku
  • 5 różyczek kalafiora
  • 2 łyżki przyprawy curry
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki świeżego lub mielonego imbiru
  • sól, pieprz
  • oliwa do zeszklenia cebuli
  • opcjonalnie kawałeczek chilli - ilość zależy już od waszych upodobań:)
Do podania: ryż basmati, placki pita, makaron lub nic:)

Przygotowanie:
  1. Na początku przygotujcie sobie wszystkie składniki. Przyprawy w miseczce, warzywa na dużym talerzu jedno obok drugiego: dynię pokrójcie na kawałki jednego kęsa, kalafiora podzielcie na małe różyczki, marchew obierzcie i pokrójcie w talarki ok 0,5 cm grubości, ziemniaka obierzcie i pokrójcie w kostkę (mniejszą niż dynię) po czym zalejcie go wodą, żeby nie ściemniał, cebule i czosnek posiekajcie w drobną kostkę i połóżcie na osobnym talerzyku obok siebie, pomidora pokrójcie na małe kawałki. W ten sposób zaoszczędzicie sobie pracy i o niczym nie zapomnicie:)
  2. Cebule zeszklijcie na kilku łyżkach oliwy po czym dodajcie czosnek. Smażcie przez ok 1,5 minuty pilnując aby się nie zrumienił (bo będzie gorzki) i dodajcie przyprawy. Wymieszajcie i smażcie przez 1 minutę. Dodajcie pomidory i smażcie na małym ogniu aż powstanie gęsta pasta. Jeśli chcecie dodać chilli to jest to odpowiedni moment, żeby całe danie przeszło jej smakiem i aromatem oraz nabrało ostrości.
  3. Dodajcie ziemniaki, marchew i kalafiora. Przesmażcie przez 2 minuty po czym dołóżcie dynię. Całość zalejcie wodą tak, aby prawie przykryła całość, przykryjcie pokrywką i duście na średnim ogniu do czasu aż warzywa zmiękną a nadmiar wody odparuje i danie zgęstnieje. Nie powinno to zająć więcej niż 30-40 minut. 
  4. Jeśli do tego czasu nie odparuje nadmiar wody a warzywa będą już gotowe, możecie zagęścić danie rozgniatając część warzyw tłuczkiem do ziemniaków.
  5. Na koniec doprawcie solą i pieprzem do smaku. 



środa, 14 listopada 2012

Aromatyczny ryż z kurczakiem i warzywami.

    Zdecydowanie, drób zajmuje szczególne miejsce na tym blogu:) Tanie, łatwe do przyrządzenia mięso, które lubi chyba każdy. Już nie wspomnę, że na wykorzystanie tego mięsa jest niezliczona ilość przepisów. Poszczególne części kury nadają się do pieczenia, duszenia czy też smażenia. Nie polecam jedynie wersji "na surowo";) Ja bardzo chętnie po nie sięgam i nigdy nie mam problemu z tym, jak je przyrządzić. Mogą być przeróżne sosy, może być makaron albo ryż, albo też sam kurczak np. duszony w białym winie (niedługo i ta wersja pojawi się na blogu). Może to być zwykły filet w panierce albo zrazy z serem i ananasem w środku.
    Na dzisiaj jednak wybrałam szybki, jednogarnkowy przepis na ryż z kurczakiem i warzywami. Kilka składników, mało pracy a radocha z jedzenia ogromna:) Jeśli chodzi o wybór odpowiedniego ryżu to polecam ryż basmati. Dobrze przygotowany jest idealnie puszysty i sypki. Nie skleja się. Jedynym wyjątkiem jest specjalny ryż, którego używam do sushi. Tutaj sypki ryż nie ma racji bytu! Musi się kleić żeby sushi się udało. Ale o sushi będzie innym razem. Dziś, chcę Was zachęcić do przygotowania ryżu według poniższej receptury. Gwarantuję zadowolenie niejednego podniebienia i dłuższy pobyt tego przepisu w niejednej kuchni:)


Składniki:
przepis na 4 porcje
  • 350 g fileta drobiowego
  • 200 g ryżu basmati
  • 120 g kukurydzy z puszki
  • 120 mrożonego groszku
  • 1 mała cebula
  • duży ząbek czosnku
  • 1 gałązka selera naciowego
  • 1 średnia marchewka
  • 1 średnia pietruszka (wielkości marchewki)
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • limonka lub cytryna
 Marynata do mięsa:
*mięso marynować najlepiej kilka godzin, albo co najmniej 30 minut
  • łyżka sosu ostrygowego
  • łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki białego wina
  • 2 łyżeczki przyprawy curry
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki w proszku
  • 1/2 łyżeczki przyprawy 5 smaków
  • 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
  • szczypta czarnego pieprzu
 Przygotowanie:
  1. W lekko osolonej wodzie ugotujcie ryż al dente. Pamiętajcie, że dojdzie jeszcze w trakcie stygnięcia i potem podczas smażenia.
  2. Umyte i osuszone mięso przekrójcie w złóż na pół, a następnie na cienkie plasterki. Tak przygotowane przełóżcie do marynaty i dobrze wymieszajcie, aby każdy plasterek był nią pokryty. Odstawcie na kilka godzin do lodówki aby smaki się przegryzły. 
  3. Obraną marchewkę i pietruszkę oraz łodygę selera pokrójcie na cienkie talarki. Cebulę i czosnek drobno posiekajcie. 
  4. Na rozgrzanej oliwie zeszklijcie cebulę i dodajcie pozostałe warzywa. Smażcie przez 2 minuty po czym dodajcie mięso. Smażcie przez kolejne 2 minuty i dodajcie kukurydzę i groszek. Chodzi o to, żeby warzywa pozostały lekko chrupkie.
  5. Jak groszek będzie miękki dodajcie ryż i całość przesmażcie jeszcze przez 2-3 minuty, żeby wszystkie smaki się połączyły. Na koniec dodajcie posiekaną natkę pietruszki i sok z połowy limonki lub cytryny (lub więcej jeśli wolicie) dla orzeźwienia smaku.

sobota, 4 sierpnia 2012

Risotto z kurkami

   Między zimnymi przekąskami, sałatkami i napojami wszelkiego rodzaju, na moim przyjęciu znalazło się również ciepłe danie. Risotto z kurkami, ponieważ sezon jeszcze trwa a wiadomo, kurki lubimy prawda?:) Dobrze, że Pani Kicia mi w kuchni pomogła, bo od tego nagrzanego piekarnika i potem jeszcze od stania przy garze, pilnując risotto, prawie spłynęła ze mnie sukienka... "Złą porę roku wybrałaś sobie na urodziny kochanie. ZŁĄ!;p" rzekł M.... No cóż, wszelkie zażalenia i pretensje proszę kierować do tych co mnie zmajstrowali w "nieodpowiednim" czasie;) Ale czy da się tak, żeby każdy był zadowolony? No nie da się. Jak jest zima, to krzyczą o lato, jak lato wali drzwiami i oknami, to źle bo za gorąco, bo za mocno słońce świeci. Niech ktoś to słońce wyłączy!! Jak słońca nie ma i pada, to też źle bo mokro, bo korki od razu jakby większe (swoją drogą to mnie zawsze dziwi)... No nie da się i już!
    A my tak w tej kuchni, stoimy sobie z Kicią przy garze, mieszamy, dolewamy, doprawiamy. Ja w międzyczasie rozpakowuję kolejne prezenty i czuję jak dziecko w czasie Gwiazdki:) Na koniec trochę posiekanej natki i gotowe. Risotto wędruje na stół i słychać, że smakuje:) Odrobinę niedosolone, ale przecież przymkniemy oczko na ten drobny szczegół. Dosolić zawsze można, gorzej w drugą stronę przecież:) Risotto czasu i uwagi wymaga, to już fakt. Jednak moim skromnym zdaniem, jego przygotowanie to czynność o wiele bardziej przyjemna od tłuczenia kotletów i obierania ziemniaków...ale to tylko moje zdanie:)





Składniki:
  • 150 g ryżu do risotto
  • 1/2 białej cebuli
  • ząbek czosnku
  • kilka suszonych grzybów (namoczonych wcześniej, żeby zmiękły)
  • 1/4 kieliszka białego wina (byle nie słodkiego!)
  • kilka gałązek świeżego tymianku (jeśli nie macie suszony też będzie ok)
  • kostka rosołowa o smaku grzybów leśnych
  • 1/2 szklanki oczyszczonych kurek
  • łyżka masła
  • łyżka posikanych liści natki pietruszki
  • dwie łyżki oliwy
  • pieprz
  • sok z ok 1/2 cytryny
  • dwie łyżki tartego parmezanu

Przygotowanie:

    Zagotujcie ok litra wody, która bedzie potrzebna do dolewania do risotto w kolejnych etapach. Cebulę z suszonymi grzybami i czosnkiem wrzućcie do miksera i zmielcie na bardzo drobno (prawie, że na pastę). Smażcie tak przygotowaną pastę na oliwie przez ok 3-4 minuty po czym dodajcie ryż, listki tymianku oraz kostkę rosołową i smażcie przez kolejną minutę. Dolejcie wino i mieszajcie delikatnie aż wino odparuje.





 Teraz zaczyna się dolewanie wody. Po jednej chochli wystarczy. Kolejną dolejcie dopiero jak poprzednia zostanie wchłonięta przez ryż. Jak ryż będzie jeszcze delikatnie twardy dodajcie kurki. Dolewajcie wodę aż ryż zmięknie ale w środku pozostanie jędrny. Na koniec dodajcie masło i parmezan. Wymieszajcie. Dodajcie posiekaną natkę i sok z cytryny i ponownie wymieszajcie. Risotto powinno mieć dość luźną konsystencję, więc w razie potrzeby dolejcie trochę wody. Doprawcie pieprzem i solą jeśli trzeba.






Ps. Na deser polecam ten film:
Ubaw miałam po same pachy i wróciłam do domu jeszcze bardziej przepełniona miłością do kuchni:) Psst... M. też się podobał:)))))