Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Pasta jajeczna z tuńczykiem i rzodkiewką.

    Dzisiaj zapraszam na przepis, w którym możecie wykorzystać żółtka pozostałe po pieczeniu bezy. Staram się nie marnować jedzenia a w trakcie gotowania wykorzystywać jak najwięcej z używanych produktów (ku uciesze mojej kochanej babci Suzie) jednak z żółtkami zawsze miałam problem, a raczej brak pomysłu na ich wykorzystanie. Nie wiem dlaczego wcześniej nie przyszło mi do głowy, żeby zrobić z nich śniadaniowe smarowidło na pieczywa. Taka pasta w połączeniu z ciemnym pieczywem i pomidorem/ogórkiem/rzodkiewką to dla mnie idealne śniadanie:) Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. To jak? Zrobicie?




 
Składniki:
  • 4 żółtka pozostałe z pieczenia bezy + 1 całe jajko lub 3 całe jajka jeśli nie masz żółtek
  • 4 łyżki tuńczyka z puszki w sosie własnym
  • 3 rzodkiewki
  • łyżka natki pietruszki
  • łyżka świeżego koperku
  • łyżka majonezu
  • 2 łyżeczki ostrej musztardy (np. dijon)
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Do wrzącej wody delikatnie włóż żółtka, tak aby nie pękły. Gotuj przez 6 minut po czym przełóż do miseczki. Dodaj startą na dużych oczkach rzodkiewkę, posiekaną natkę i koperek oraz pozostałe składniki. Dokładnie wymieszaj i dopraw do smaku solą i pieprzem.
  2. Jeśli chcesz wykorzystać same całe jajka, ugotuj je na twardo a w przypadku łączenia żółtek z całym jajkiem, pamiętaj aby gotować je osobno!


wtorek, 21 października 2014

Pesto z rukoli i orzechów włoskich

    Pogoda za oknem jest jak magnez, przyciągający moje zmarznięte kończyny pod koc. Do tego kubek gorącej herbaty, kotełki obok jako termoforki i mogę tak spędzać wieczory:) Tym czasem nie.... Po 3 miesiącach przerwy wróciłam do aktywności fizycznej. Wczoraj był trening z E.Ch. a na deser 4 km truchtem. Muszę przyznać, że moja kondycja błagała mnie później o litość. Usilnie próbowała wrócić do miejsca w którym ją pogrzebałam rozpoczynając wakacje;) Nic tam, jutro wyciągnę do niej rękę, puszczę zalotnie oko i może da się namówić na kolejny trening pod chmurką...Będę ładnie prosić, a jak będzie protestować wymigując się zakwasami, albo uciekać niczym cień Piotrusia Pana to może przekupię marchewką i koktajlem ze szpinaku... Wiem! W nagrodę za jej trud, poczęstuję ją makaronem z zielonym pesto! Na pewno się ucieszy i da się wyciągnąć na jakieś 5 km po Górczewskiej. A jeśli Ty również masz chęć na taką nagrodę to zerknij tu na dół. Wszystko jest ładnie opisane a przygotowanie zajmie Ci tylko kilka minut:)
Koniecznie zrób pesto z rukoli! Nie pożałujesz:)

Składniki:
  • 3 szklanki umytej i osuszonej rukoli
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
  • 50 g parmezanu
  • 1/2 szklanki dobrej oliwy z oliwek
  • 1 średni lub 2 małe ząbki czosnku
  • 30 ml białego octu winnego 
  • sól do smaku
Przygotowanie:
Umieść wszystkie składniki w blenderze i dokładnie zmiksuj. W razie potrzeby dodaj więcej czosnku, oliwy lub trochę soli. Tak aby wpasowało się w Twoje kubki smakowe:)

wtorek, 27 maja 2014

Masło orzechowe

    Lubicie? Ja uwielbiam! Zwłaszcza, że teraz kiedy zaczęłam biegać mogę wcinać bez wyrzutów sumienia, gdyż masło orzechowe jest świetnym źródłem "szybkiego zastrzyku" energii na śniadanie przed truchtaniem:) Jest bardzo łatwe w przygotowaniu, tanie i smakuje tak, jak to ze słoiczka, które znajdziecie na sklepowych pułkach:) 




Składniki:
  • 600 g orzechów ziemnych
  • sól
Przygotowanie:

Umieść orzeszki w robocie i miksuj aż z orzeszków wytraci się olej i powstanie gładka masa. Mi zajęło to jakieś 10 minut. Pod koniec miksowania dodaj sól do smaku wedle uznania. Szybko prawda?:)


niedziela, 9 marca 2014

Surówka z białej rzodkwi, marchewki i jabłka.

    Myślę, że w tym przypadku zachęta nie jest potrzebna. Surówka jest zdrowa i pyszna. Idealna do kanapki i do obiadu:) Tarka w łapkę i do dzieła!;)
Ps. Wybaczcie skromne wstępy ale biegamy w poszukiwaniu mieszkania wiec każdą chwilę mamy zajętą. Jak już się sytuacja nieco wyklaruje, skrobnę coś dłuższego;)


Składniki:
  • średnia biała rzodkiew
  • średnia marchewka
  • 1/2 kwaskowego jabłka
  • 1,5 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka majonezu
  • 2 łyżeczki musztardy francuskiej
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
  1. Jabłko, obraną rzodkiew i marchew zetrzyj na tarce na grubych oczkach, skrop sokiem z cytryny i wymieszaj.
  2. Wymieszaj jogurt z majonezem i musztardą, dopraw do smaku solą i pieprzem po czym wymieszaj z tartymi składnikami.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pasta z pestek słonecznika.

    Czołem Łasuchy! Dzisiaj bardzo szybko bo zarobiona jestem po same uszy;) Zapraszam Was na śniadanie ze zdrową alternatywą dla wszelkich smarowideł kanapkowych. Pasta z pestek słonecznika jest nie tylko pyszna ale i bogata w zdrowe dla naszego organizmu nienasycone kwasy tłuszczowe oraz aminokwasy. Pestki te są źródłem witamin z grupy B oraz witamin A, D i E. Te niepozorne nasionka wzmacniają nasze kości, wzrok, pomagają w dbaniu o cerę, są źródłem wapnia, cynku, żelaza oraz potasu. Tak więc zabierajcie się za prażenie pestek a ja wracam do pracy :) Smacznego dnia!



Składniki:
  • 200 g pestek słonecznika (uprażonych na suchej patelni na złoto)
  • ok 3/4 szklanki bulionu lub consomme
  • sos sojowy i pieprz do smaku
Przygotowanie:

    Jedyne co należy zrobić, to zmiksować pestki z bulionem i doprawić do smaku. Do tego chrupiące pieczywo, kilka liści szpinaku, jajko na twardo, pomidor i śniadanie macie gotowe:)

A jutro zapraszam na cieplutki bochenek pysznego, domowego chleba:)


środa, 15 stycznia 2014

Bulion drobiowy

    Witajcie! Żyję, zdrowa jestem, nie wylądowałam w psychiatryku;) Mój (ostatnimi czasy) niebyt w blogosferze wynika głównie z braku czasu ale i światła. W lampy jeszcze się nie zaopatrzyłam, więc trudno mi jest zorganizować plan działania tak, aby przy obecnej pogodzie złapać jakieś dzienne światło, które pozwoli mi zrobić w miarę dobre zdjęcia. Z utęsknieniem czekam na wiosnę/lato kiedy dni są zdecydowanie dłuższe. Ale również za tym, żeby znowu za pomocą zdjęć pokazywać Wam poszczególne etapy przygotowania dań. Tylko do tego potrzebne mi jest ŚWIATŁO!
     Nowy Rok za pasem, postanowienia są...no właśnie są? A no są! Moim jest przygotowanie do przyszłorocznego warszawskiego półmaratonu:) Marzy mi się bardzo. Ćwiczę systematycznie od dłuższego już czasu więc z kondycją nie jest źle. Buty są, plan treningowy jest, tylko... i tu zaczynają się schody. Po treningu w domu kiedy mięśnie palą żywym ogniem a pot się leje na podłogę jakoś trudno mi znaleźć w sobie jeszcze trochę siły aby wyjść na zewnątrz i biec....pół godziny, godzinę... Wiem mogę jednego dnia ćwiczyć w domu a następnego biegać wiem ale jakoś nie wychodzi. Dzisiaj jadę nabyć termoaktywne ciuchy a potem na kolację do Gaduły, więc może w ramach pierwszego biegowego treningu, pobiegnę na Bemowo zamiast jechać autobusem;)

     Przepis, który Wam dzisiaj prezentuję będzie pierwszym bez fotki, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie miałam pomysłu jak uchwycić sam bulion tak aby wyglądał ładnie:) Mimo wszystko naprawdę polecam! Możecie po ugotowaniu zamrozić lub przyrządzić na nim pyszną zupę, risotto, gulasz, potrawkę itd:) 
     A na koniec niespodzianka.... zima przyszła! Cieszycie się? :p

Składniki:
  • porcja z kury (800g) + jedno udko bez skóry
  • kilka gałązek tymianku
  • 2 średnie marchewki
  • 1 duża pietruszka
  • kawałek korzenia selera (ok 100g)
  • 2 rozgniecione (niekoniecznie obrane) ząbki czosnku
  • 1 średnia zwykła cebula
  • 3 listki laurowe
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 10 ziaren czarnego pieprzu
  • 3 litry wody
Przygotowanie:

Mięso umyjcie i włóżcie do garnka wraz z obranymi warzywami i resztą przypraw. Zalejcie całość zimną wodą, przykryjcie pokrywką i wstawcie na gaz. Jak się zagotujcie zmniejszcie gaz do minimum i gotujcie przez 3,5 godziny. Na początku na wierzchu pojawią się szumowiny. Należy je zbierać łyżką i wyrzucać. Jeśli waszym zdaniem bulion będzie zbyt tłusty, nie martwcie się. Wystarczy, że po ostudzeniu wstawicie go na noc do lodówki a cały tłuszcz zetnie się na wierzchu i bez problemu będziecie go mogli usunąć:)
Ja taki bulion mrożę lub używam jako bazę np. do sosów czy risotto. W tym przypadku wykorzystałam go do przygotowania consomme, o którym słów kilka jutro bądź w piątek:)

wtorek, 22 października 2013

Lime curd :)

    Mam sporo limonek i cały czas się zastanawiam co z nimi zrobić. Powstał już krem limonkowy, który prezentuję Wam dzisiaj. Myślę również nad tartą, tajską zupą i kiszonymi limonkami. Kisiliście kiedyś limonki? Warto? A może jednak zielone curry? No dobrze dobrze, jak tak dumam to pomysłów wciąż więcej i więcej:) Powinno być dobrze. Nie będę się dzisiaj rozpisywała bo jakaś niemoc mnie ogarnęła i spać mi się chcę okrutnie. W sumie to ostatnio ciągle mi się spać chce. Winę zwalam na lato, które bez ostrzeżenia odeszło w siną dal i wróci jak mu się zechce, ale liczę, że nie później niż w przyszłym roku. Brak słońca źle wpływa na mój wewnętrzny spokój. Źle! Idę po kawę a Wy róbcie krem i czarujcie pyszne desery:)





Składniki:
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 duże jajka
  • skórka i sok z 3 limonek - ponad 1/4 szklanki soku (pamiętajcie żeby owoce mocno rozmasować na blacie przed wyciskaniem, uzyskacie wtedy więcej soku)
  • 4 łyżki masła
Przygotowanie:
  1. Do rondla włóżcie cukier, jajka oraz skórkę i sok z limonek. Wstawcie na malutki gaz i podgrzewajcie, cały czas mieszając (najlepiej trzepaczką) aż całość zgęstnieje. 
  2. Zdejmijcie z gazu i przetrzyjcie krem przez sito do szklanej miski. Na koniec wmieszajcie do jeszcze ciepłego kremu masło. Łyżka po łyżce. 
  3. Przykryjcie folią spożywczą tak, aby folia szczelnie przylegała do powierzchni kremu. Zapobiegnie to powstaniu "korzócha". Pozostawcie do całkowitego ostygnięcia. 
  4. Trzymajcie w lodówce przez ok tydzień w zakręcanym słoiczku.


wtorek, 3 września 2013

Bulion warzywny.

    Macie czasem problem z brakiem pod ręką dobrego bulionu? Ja miałam nie raz. Nie używam w kuchni żadnych kostek rosołowych itp. więc ugotowanie bulionu, który np. był mi potrzebny do konkretnego przepisu, zajmowało sporo czasu, który mogłam wykorzystać na zdjęcia gotowego dania w lepszym świetle dziennym, gonitwy z kotem albo prasowanie;) Raz, drugi, trzeci n-ty i powiedziałam dość! Przypomniałam sobie, jak w jednym z kulinarnych programów gotowano różnego rodzaju buliony, przelewano do pojemników i mrożono na zapas. Pomyślałam, że i ja mogę tak zrobić, bo niby co mi stoi na przeszkodzie? Mam wielki gar, całą masę różnych pojemników i sporo miejsca w zamrażarce:) Jak pomyślałam, tak zrobiłam i już mam...całkiem spory zapas bulionu warzywnego. Jaśniutkiego i pachnącego że ach! Przede mną jeszcze wołowy i drobiowy. A Wy robicie? Mrozicie czy gotujecie na bieżąco?:)


Składniki:
  • 4 marchewki (ok 400g)
  • 4 pietruszki (150g)
  • korzeń selera (200g)
  • pęczek natki pietruszki
  • duża cebula opieczona nag gazem
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 4 listki laurowe
  • 7 ziaren ziela angielskiego
  • 10 ziaren czarnego pieprzu
  • 8 litrów wody
Przygotowanie:

     Marchew i korzenie pietruszki obierzcie i umyjcie a natkę pietruszki opłuczcie pod bieżącą wodą. Wszystkie składniki włóżcie do dużego garnka i zalejcie wodą. Wstawcie na duży ogień, zaczekajcie aż się zagotujcie i zmniejszcie do minimum aby bulion powolutku się gotował. Gotujcie tak przez 3 godziny. Po tym czasie wyłączcie gaz i pozostawcie do ostygnięcia. Ostudzony bulion przelejcie przez sito aby pozbyć się wszystkich warzyw i dodatków. Aby go zamrozić możecie przelać do plastikowych pojemników o pojemności 0,5 i 0,25 l (takie ilości są zazwyczaj potrzebne do innych przepisów) albo do szczelnie zamykanych plastikowych torebek. 
      Taki bulion będzie idealny jak zechcecie zrobić np. risotto.
Ps. Celowo nie dodałam soli. W przyszłości mam zamiar wykorzystać ten bulion jako podstawę innych przepisów, więc nie wiem ile będzie jej wtedy potrzeba. Zawsze lepiej dosolić później niż mieć przesolone danie:)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Miętowa pasta z groszku i avocado.

    Jako smarowidło do pieczywa? "Pesto" do makaronu (z boczkiem np.)? A może zamiast tłuczonych ziemniaków do soczystego steka albo delikatnej ryby? Wybór pozostawiam Wam. U mnie było grane z pieczywem i ricottą oraz z makaronem i chrupiącym bekonem. Do rybki też to przyrządzę. Pycha!






Składniki:
  • szklanka mrożonego groszku (ten z puszki się do tego nie nadaje)
  • jedno spore avocado
  • 8 dużych listków mięty
  • plasterek masła czosnkowego lub łyżka masła i mały ząbek czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz
Przygotowanie:

Zamrożony groszek przesmażcie na maśle z czosnkiem przez kilka minut aż się rozmrozi i zmięknie. Przełóżcie go do blendera i dodajcie obrane avocado, miętę oraz sok z cytryny. Zmiksujcie i doprawcie do smaku solą i pieprzem.





środa, 26 czerwca 2013

Karmelizowane, waniliowe marchewki do obiadu:)

     Na samą myśl ślinka mi cieknie. Jak dobrze, że mam jedną porcję w parze z kurczakiem w lodówce na dzisiejszy obiad. Pyszne, pyszne, pyszne! Nic więcej na ten temat. Musicie je zrobić KONIECZNIE! A ja zabieram się za przygotowywanie posta na temat sobotnich warsztatów. Miłego dnia Moi Mili :))




Składniki dla dwóch osób:
  • 3 średnie marchewki
  • 50 g masła
  • łyżeczka pasty waniliowej lub pestki z połowy laski albo jeden cukier waniliowy
  • 2 łyżeczki brązowego cukru (jeżeli nie używacie cukru waniliowego)
  • skórka otarta z 1/3 pomarańczy
  • szczypta soli
  • 125 ml wody
Przygotowanie:
  1. Marchewki obierzcie i pokrójcie na jednakowej wielkości talarki (ok 0,5 cm grubości).
  2. W rondlu roztopcie masło i dodajcie do niego pokrojone marchewki. Duście przez 10 minut na małym ogniu. Dodajcie wodę oraz wanilię i na nieco większym ogniu, gotujcie aż woda odparuje a marchewki zmiękną ale zachowają kształt i jędrność. 
  3. Na koniec doprawcie solą i skórką z pomarańczy.
Ps. Taki dodatek będzie idealny do białej delikatnej ryby, np. Soli albo do pieczonego kurczaka. 


wtorek, 25 czerwca 2013

Koszyczek z parmezanu z ruccolą, kozim serem i truskawkami

    Na sobotnim spotkaniu poznałam przesympatyczną osóbkę, z którą debatowałam na temat koszyczków parmezanowych. Stanęło na tym, że żadna z nas jeszcze ich nie robiła i czy nie szkoda parmezanu jakby miały nie wyjść. Marika z bloga dzikowiec od kuchni zaproponowała eksperyment ze zwykłym żółtym serem, no i popłynęłyśmy... Pomysłów na to, co włożyć do takiego cuda miałyśmy bez liku:) Nakręcona tym planem stałam w niedzielę w kuchni i bawiłam eksperymentowałam. Najpierw próba z żółtym - udało się i z parmezanem poszło już gładko. Szczerze mówiąc to te z żółtego sera nie spełniły moich oczekiwań. Oczywiście wyszły ale potem nie stwardniały tak jak chciałam i nie były chrupiące jak te z parmezanu. Zatem, jeśli chcecie coś takiego zrobić to naprawdę polecam zainwestować w parmezan. To co znajdzie się w środku zależy tylko i wyłącznie od waszego gustu i tego co znajdziecie w domu:) Wcale nie musi to być sałata i zamiast koszyczków możecie zrobić chrupki i dodać np do jakiejś zupy, czy podać po prostu jako przekąskę z fajnym dipem. Ja akurat miałam trochę ruccoli i kilka truskawek. W lodówce znalazłam kozi serek i miałam już gotową kompozycję:)






Składniki na koszyczek:
  • 1/2 szklanki parmezanu startego na drobnych oczkach
  • szczypta pieprzu cayenne
 Dodatki:
  • garść ruccoli
  • 2-3 truskawki
  • kawałek koziego serka
  • krem balsamiczny (zredukowany ocet balsamiczny)
Przygotowanie:
  1. Na silikonowej macie do pieczenia rozłóżcie parmezan tak, aby powstało koło o średnicy 10 cm. 
  2. Posypcie pieprzem i wstawcie do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na kilka minut, aż ser się roztopi i lekko zrumieni. 
  3. Wyjmijcie z piekarnika i odczekajcie 2 minuty po czym przełóżcie powstały "placek" na odwróconą dnem do góry szklankę i pozostawcie tak aż ser stwardnieje i wystygnie.
Ps. Możecie również zrobić to na suchej patelni zamiast w piekarniku a jeśli chcielibyście uzyskać kształt łódeczki wystarczy, że ułożycie "placek" na wałku do ciasta. Możliwości jest wiele więc życzę wszystkim dobrej zabawy!:)




piątek, 10 maja 2013

Smarowidło z pieczonego bakłażana

     Cykl przepisów o szparagach ciągle trwa jednak, żeby Wam się nie znudziły, wrzucam dziś coś z bakłażana. Pasta do pieczywa, do ryby a nawet do makaronu:) 
Ps. Podekscytowana przeprowadzką z dnia na dzień coraz bardziej;)




Składniki:
  • jeden duży bakłażan (450 g)
  • 3 łyżki prażonych pestek słonecznika
  • 1-2 duże ząbki czosnku
  • pół pęczka listków natki pietruszki
  • sok z ok połowy cytryny
  • kila łyżek dobrej oliwy
  • sól, pieprz
Przygotowanie:

Bakłażana upieczcie w temperaturze 200 stopni aż będzie bardzo miękki pod naciskiem. Przekrójcie go następnie na pół i łyżką wyjmijcie cały miąższ do pojemnika blendera. Dodajcie wyciśnięty przez praskę czosnek, pestki słonecznika, listki natki, sok z cytryny i kilka łyżek oliwy. Dokładnie wszystko zmiksujcie na gładką pastę. Doprawcie solą i pieprzem. W razie potrzeby dodajcie więcej oliwy i/lub soku z cytryny tak, żebyście uzyskali odpowiednią dla siebie konsystencję.
Ja podałam z grzankami a Wy podajcie jak wolicie:)