piątek, 3 sierpnia 2012

Sałatka z pieczonych buraków z cytrynowo-tymiankowym serkiem wiejskim

    A oto przed Wami, kolejna z moich imprezowych przekąsek. Pieczony burak? O tak! Przepis z książki Jamiego, którą konsekwentnie przeglądam i testuję...niekiedy zmieniając, a niekiedy trzymając się oryginalnego przepisu. I przyznam, że jeszcze na żadnym się nie zawiodłam:) Wybrałam ten przepis, ponieważ uwielbiam buraki - surowe, gotowane, pieczone, w barszczu i te tarte i duszone na masełku. Te, które robiła Nam mama do obiadu:)
    Wracając do imprezy.... goście dopisali nie tylko pod względem obecności i innych podarunków, ale również pod względem znikania dań ze stołu. Mam nadzieję, że puste talerze były efektem smaku ich zawartości a nie skutkiem głodu samego w sobie;)) 
     Jesteście ciekawi czy M. jadł tę sałatkę? Ktoś na ochotnika do odpowiedzi? Otóż macie rację. Nie jadł! M. buraczki owszem, preferuje, ale tylko w barszczu, i raczej drobno niż grubo pokrojone. Delikatne podniebienie ma chłopak. Rozumiecie prawda?;)
   Ach! Miałam się przecież pochwalić prezentami tak? No więc pierwszy zaprezentował się w poprzednim poście, pod postacią białego moździerza. I naprawdę nie wiem kto z Was zdradził "Już za kilka dni, za dni pare Rodzicom", że ja taki właśnie chciałam mieć w swoim posiadaniu. No przyznać się!:) Dostałam od Nich jeszcze kilka innych fajowych, kuchennych i nie tylko "zabawek" ale o tych w kolejnych postach. I piękna - choć różowa - silikonowa mata do pieczenia, dzięki której już nigdy, nic mi się nie przyklei i nie przypali (prezent od M:)) Wiem, wiem, powtarzam się, ale "fejs" mi się cieszy od ucha do ucha na myśl, że ONI - moi przyjaciele ele ele ele - wiedzą, co mi tu jest potrzebne, żeby łatwiej i przyjemniej prowadziło mi się tę wirtualną skarbnicę przepisów:) Uwielbiam ich. I żeby była jasność - nie tylko za prezenty!;)




Składniki:
  • 3 buraki średniej wielkości
  • serek wiejski
  • ok łyżeczki skórki otartej z cytryny
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • łyżka octu balsamicznego
  • dwie łyżki oliwy
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

     Buraki zawińcie w folię aluminiową i upieczcie do miękkości w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Obierzcie je ze skórki (i tu proponuję użycie gumowych rękawiczek, które fantastycznie zastąpią nóż czy inne obieraczki) i pokrójcie na spore kawałki. W miseczce wymieszajcie łyżkę oliwy z octem, solą i pieprzem i dodajcie pokrojone buraki. Wymieszajcie całość i wyłóżcie buraki na talerz bądź półmisek.



   W osobnej miseczce wymieszajcie serek wiejski ze skórka z cytryny, łyżką oliwy i listkami tymianku.



    Ułóżcie serek na burakach i podawajcie przybrane kilkoma listkami tymianku i startą skórką z cytryny, żeby - jak mawia Jamie - goście wiedzieli co znajduje się w przygotowanym daniu.


czwartek, 2 sierpnia 2012

Czosnkowa cukinia

    Dostałam od siostry, wspaniałe młode plony z jej wiejskiego ogrodu. Maleńkie cukinie, marchewki, pietruszki i wiele innych pyszności. Nie mogłam ich pominąć na swoim przyjęciu. Biorąc pod uwagę temperaturę na zewnątrz niczym w saunie, uznałam, że idealnie sprawdzą się zimne przekąski. Podpatrzyłam ostatnio przepis na sałatkę z pieczonych warzyw. Nie zastawiając się długo zdecydowałam, że upiekę te maleńkie śliczności w paście z czosnku i oliwy i podam na drewnianej desce w towarzystwie grzanek.Wyobraźcie sobie temperatura na zewnątrz jakiś 40 stopni, a w kuchni od kilku godzin włączony piekarnik.... ale wytrwaliśmy:) Upiekliśmy wszystko co trzeba, ustawiliśmy gdzie trzeba i czekaliśmy już tylko na gości. Niestety nie wszyscy mogli być ze mną w TYM dniu, jednak Ci którym udało się dotrzeć spowodowali, ze uśmiech nie znikał mi z pyszczka. Przybyło mi również kilku gadżetów w kuchni - i musicie mi wybaczyć, ale chyba nie wytrzymam jak się nimi nie pochwalę;) - dzięki, którym prowadzenie bloga będzie jeszcze większą frajdą:) Powiem... hmmm, chyba powinno być napiszę Wam jedno, to cudowne kiedy ma się wokół ludzi, którzy tak dobrze Cię znają. Wiedzą dokładnie co lubisz, co sprawia Ci przyjemność. Wiedzą bez problemu jaki podarunek ucieszy Twe oczy i serce. Moi Goście pod tym względem spisali się na medal!! Wszystko rozpakowane, ustawione/ułożone/powieszone w odpowiednich miejscach, a ja ilekroć na to wszystko spoglądam, cieszę się jak mała dziewczynka. Jeszcze raz BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!!! :*




Składniki:
  • cukinie (najlepiej te malutkie jeszcze)
  • czosnek
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

     Nastawcie piekarnik na 200 stopni. W moździerzu dokładnie utrzyjcie czosnek ze szczyptą soli a następnie cały czas ucierajac dolejcie powolutku oliwę. Powinniście otrzymać gestą białą pastę o konsystencji majonezu.Umyjcie cukinie i przekrójcie je na pół lub więcej części, jeśli są większe, po czym natrzyjcie je dobrze pastą z czosnku i oliwy (nie żałujcie jej!). Doprawcie tak przygotowane cukinie pieprzem i wstawcie do piekarnika na 15-20 minut. 




Ja podałam na przyjęciu razem z grzankami, ale fajnie będą się komponowały jako dodatek do dań mięsnych lub makaronu.


wtorek, 31 lipca 2012

Tort orzechowy

      Tak to jest, że raz w roku wypada dzień, w którym najczęściej wśród innych dań pojawia się On. Pan Tort we własnej hmmm osobie?:) Mi taki dzień wypadł w sobotę. Z doświadczenia już wiem, że pewne rzeczy warto zaplanować wcześniej, i tym właśnie się kierując, zaczęłam od menu. Wszystkie dania zaprezentuję na blogu oczywiście, jako podpowiedź na szybkie i smaczne (tak mówili goście) przekąski. Może zechcecie je wykorzystać na którymś z własnych spotkań z przyjaciółmi:) Hmmm i na tym mój rozsądny system wcześniejszego planowania się skończył. Że sukienka wymaga czyszczenia, zorientowałam się w sobotę o godzinie 13:00! Na szczęście pogoda dopisała - powiedziałabym, że nawet za bardzo - i sukienka wyschła w tempie zadziwiająco szybkim. Albo, że "Hany, może pomalujemy pokój co?" wyparowałam w piątek po pracy. Boszzz jak ten mój M. kocha takie moje przemyślane remonty;) No więc godzina 21:00 jakby nie było, zaczynamy pakowanie mebli na balkon. Poszła kanapa, fotele, stolik, ława, kffiatki i inne lampki. Posiadanie balkonu wielkości kuchni jest prawdziwym szczęściem i tak oto, mamy na balkonie bardzo wygodnie urządzony pokój;) Farba biała raz!, wałek, pędzel i takie coś na farbę. Zaczynamy. Pierwsza ściana poszła gładko (malowałam Ja), potem zabawa zaczyna się nudzić i potrzeba przerwy. Wpadli znajomi i....;)W śpiochach byłam ok 4:00. Sobota 6:30 wstaję..... Przestrzegam! Jeśli nie chcecie mieć mega zakwasów w nadgarstkach, które uniemożliwiają trzymanie w dłoni chociażby szczoteczki do zębów i zarwanej nocy przed imprezą, na którą musicie sprzątać, gotować i jeszcze znaleźć te kilka godzin na doprowadzenie siebie do stanu godnego pokazania się innym;), to odłóżcie plany malowania, czy innych remontów na "POIMPREZIE". Zakupy....był grany bazarek a tam wiadomo, uciecha dla mych oczu....Powstrzymałam się na szczęście i kupiłam tylko to co było mi potrzebne, czyli kurki do grzybowego risotto:)
     Ale o gotowaniu miało być, a ściślej o pieczeniu. No więc pieczemy....kurczaczki, buraczki, i inne cukinie (musicie je koniecznie zrobić!) i Tort oczywiście! Nigdy wcześniej tortu nie robiłam więc nie skusiłam się na wymyślanie własnego przepisu, tylko skorzystałam z już sprawdzonego - nie przez mnie, ale na forum pisali, że się udaje - należącego do Pani Bożeny Sikoń, mistrza cukiernictwa, który wraz z filmikiem "instruktażowym" znajdziecie właśnie tutaj. Ci co zaglądają tu do mnie regularnie, zdążyli się zapewne zorientować, że pewnie bym zachorowała gdybym nie zmieniła czegoś w oryginalnym przepisie według własnego "widzimisie" (hihii poimprezowy stan rymowy;)) Tort się udał. Nie dość, że wyszedł jak należy to jeszcze bardzo gościom smakował, co mnie niezmiernie ucieszyło, ponieważ - zdradzę Wam w sekrecie - było z nim trochę zamieszania i już byłam bliska rezygnacji, kiedy ze łzami w oczach postanowiłam zacząć od nowa i uff krem maślany po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci - sprzedane!




Składniki:
przepis na formę o średnicy 23 cm

Biszkopt:
  •  350 g orzechów włoskich
  • 6 jajek
  • 100 g cukru pudru
  • skórka otarta z jednej limonki

   Krem maślany:
  • 4 żółtka
  • 50 g cukru pudru
  • 250 g masła o temp. pokojowej
  • 40 ml likieru kawowego
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich

Polewa czekoladowa:
  • 200 g czekolady gorzkiej
  • 50 g czekolady mlecznej
  • 250 ml śmietany 30%
  • szczypta soli
Przygotowanie:
Biszkopt:

Zwiększyłam ilość poszczególnych składników ze względu na użycie większej formy do pieczenia.     
    Orzechy dokładnie zmiksujcie z cukrem i skórką z limonki i odstawcie na kilka godzin. Następnie wymieszajcie z jajkami, przelejcie do formy wysmarowanej masłem i pieczcie 40 min. w temperaturze 175 stopni.




Syrop cukrowy:

    Wsypcie cukier do rondla i dolejcie ok 40 ml zimnej wody. Postawcie na jak najmniejszym ogniu i podgrzewajcie aż cukier się rozpuści i zacznie gęstnieć. Pilnujcie, żeby syrop się nie zagotował.



Krem maślany:
 
    Zamiast zwykłego cukru, jak to jest podane w przepisie Pani Bożeny, dodałam cukier puder, ponieważ lepiej się rozpuszcza. Zmniejszyłam też jego ilość, ponieważ według oryginału krem był jak dla mnie za słodki, zważywszy na to, że dodaje się do niego jeszcze syrop cukrowy. Zamiast spirytusu i kawy, dodałam likier kawowy, który według mojego gustu lepiej pasuje.
      
    Utrzyjcie żółtka z cukrem na puszystą, prawie białą masę, po czym powoli cały czas ubijając dolewajcie gorący syrop cukrowy i ubijajcie aż do wystygnięcia masy. Zmniejszcie obroty miksera i dodawajcie po kawałku masła. Na koniec (już bez ubijania) dodajcie likier kawowy oraz orzechy i delikatnie wszystko wymieszajcie.

Pozostaje już tylko poskładać wszystkie elementy tortu w jedną całość. Tutaj już nic nie zmieniałam i zrobiłam wszystko jak na filmiku z oryginalnym przepisem;) Wstawcie tort do lodówki na ok godzinę, żeby krem maślany stężał.

Polewa czekoladowa:

    W małym rondlu podgrzejcie śmietanę, uważając aby się nie zagotowała. Jak będzie już gorąca wyłączcie gaz i wrzućcie do śmietany posiekaną czekoladę ze szczyptą soli, wszystko dokładnie wymieszajcie - najlepiej trzepaczką - i gotowe!

Wyjmijcie ciasto z lodówki polejcie czekoladą, udekorujcie wedle uznania (ja zamiast dekoracji z czekolady użyłam żywych kwiatów) i podawajcie.




sobota, 21 lipca 2012

Placek z morelami w kardamonie

    Dzisiaj krótko. Placek zniknął w mgnieniu oka!:)
Kawusia po niedzielnym obiedzie i kawałek tego ciasta to duet idealny.




Składniki:
  • 0,5 kg moreli (na tortownicę o średnicy 23cm)
  • 4 jajka
  • 150 g mąki
  • 150 g brązowego cukru
  • 150 g miękkiego masła
  • łyżeczka proszku do pieczenia
Do moreli:
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu


Przygotowanie:
    Nastawcie piekarnik na 180 stopni. Przekrójcie morele na pół i wyjmijcie pestki. Posypcie morele cukrem waniliowym i kardamonem, wymieszajcie i odstawcie na bok. Przesiejcie mąkę z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Dodajcie Jajka, cukier i masło i wszystko dokładnie zmiksujcie ręcznym mikserem bądź w robocie kuchennym. Przelejcie gotową masę do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej cukrem (cukier w trakcie pieczenia się skarmelizuje i utworzy chrupiącą "skórkę"), i ułóżcie na wierzchu połówki moreli. Pieczcie ok 30 minut.






środa, 18 lipca 2012

Makaron z kurkami i parmezanem

      O rany jaka niespodzianka!!! Wróciłam z pracy, coś tam zjadłam i siedzę....siedzę i siedzę, myślę i myślę lalalala;) Telefon. Dzwoni kuzyn, ma interes i mówi, że przyjedzie "obgadać" sprawę. Ok. Za chwilę dzwoni znowu i tak rzecze: "Wyjechałem i mam dla Ciebie info. albo dobrą albo złą, tak czy siak niespodzianka" i podaje komuś słuchawkę, a tam, ten cudowny miękki głos tak doskonale zapamiętany z dzieciństwa, z tych wszystkich pięknych kołysanek, wierszy i fantastycznych historii...Moja Kochana Suzie!!! Wzruszyłam się. Śmieszne, bo przecież często rozmawiamy przez telefon i widzimy się teraz też częściej, ale jeszcze nie było możliwości, żeby mogła mnie odwiedzić w stolicy, więc moja radość była nie do opisania! Szybciutko pobiegłam do sklepu po zakupy. Musiałam przyjąć gości jak należy;) I teraz szybka akcja. Mam zaledwie godzinę, więc muszę skorzystać ze sprawdzonych i szybkich przepisów. Pierwsze danie pomidorowa z pieca:) drugie makaron z kurkami, który Wam dzisiaj prezentuję:) i na deser lody truskawkowe z bazylią:) Ja w sklepie, M. w domu nastawia piekarnik i przygotowuje coś od siebie - pieczone udka z młodymi ziemniaczkami:) Wszystko poszło bardzo sprawnie i zdążyliśmy na czas:) Czekałam na gości przy windzie podskakując radośnie, jak dziecko czekające na prezent hehehe. Ku mojemu zaskoczeniu poza kuzynem i Suzie była jeszcze ciocia. A moja radość jeszcze większa! Jej mówię Wam, ja kocham takie niespodzianki i dom pełen gości! Wychowano Nas tak, że do kogoś nie idzie się z pustymi rękoma, więc dostaliśmy przepyszne jagodzianki, marynowane papryki i dynię w zalewie.
     Goście przy stole, my w kuchni szybciutko wyciągamy talerze, szklanki, kubki i inne widelce. Pierwsze danie na stole, makaron z kurkami, tak na spróbowanie, bo już dosyć późno i dań sporo więc nie ma się co napychać;) Potem pieczone udka przygotowane przez M., które okazały się hitem. Ciocia wzięła przepis a Suzie była zachwycona, że takie mięciutkie, że pyszne, że po prostu fantastyczne! - konkurencja hę? Kuzynowi smakowało wszystko. Łakomczuch z Niego więc zawsze jest zadowolony, ale szczególnie oczarował Go makaron z kurkami. Poprosił o przepis i będzie gotował....dla Niej:) Wizyta była bardzo udana, goście zadowoleni i najedzeni, My szczęśliwi, że było wesoło i że nic się nie przypaliło;) A już dziś będziemy mięli nowych gości...na dni kilka. Będzie komu gotować!!



Składniki:
przepis na dwie porcje
  • szklanka oczyszczonych kurek
  • makaron (jaki chcecie)
  • jedna średnia dymka
  • 1-2 ząbki czosnku
  • dwie łyżki masła
  • dwie łyżki tartego parmezanu
  • łyżka posiekanych liści natki pietruszki
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz


Przygotowanie:
    
     Nastawcie osoloną wodę na makaron. Oczyśćcie kurki. Posiekajcie cebulkę w drobną kostkę. Czosnek wyciśnijcie przez praskę albo bardzo drobniutko posiekajcie. Przed końcem gotowania makaronu (powinien być al dente) rozgrzejcie na patelni masło z oliwą (zapobiegnie przypaleniu masła) i zeszklijcie cebulkę z czosnkiem. Dodajcie kurki i smażcie przez chwilę (2-3 minuty). Odlejcie makaron zostawiając trochę wody z jego gotowania (kilka łyżek). Dodajcie do kurek pietruszkę i wyłączcie gaz. Dodajcie makaron i parmezan, albo przełóżcie wszystko z powrotem do garnka, w którym gotował się makaron i wszystko ze sobą wymieszajcie. W razie potrzeby dodajcie trochę wody z gotowania makaronu. Doprawcie pieprzem i na końcu solą, pamiętając że parmezan jest dość słony.




Do tego kieliszek białego wina i obiad/kolacja gotowe. Mogłabym to jeść codziennie:)